Facet i komedie romantyczne…

Uwielbiam komedie romantyczne, to mało powiedziane. Po ciężkim dniu nie ma nic lepszego od takiego lekkiego filmu.

Potrafi on oderwać moje myśli od otaczającym mnie problemów. Facet… jakie to on ma problemy czy zmartwienia?! Nie musi się relaksować tanimi „romansidłami”.

Samo się nasuwa pytanie? Dlaczego faceci nie lubię oglądać komedii romantycznych?

Niby nie pobudzają wyobraźni, bo nie ma tam gołych „babek” i szybkich „furek”. 

Niby oglądanie owych filmów źle wpływa na związek, bo potem kobieta wymaga nierealistycznych rzeczy widzianych w filmie.

Niby każdy film jest taki sam, czyli bohaterzy się poznają oczywiście przypadkiem, zakochują się, następnie kłócą i godzą… to przecież takie piękne 😉

Ja jednak myślę, że facet wie, że oglądając z ukochaną taką komedię w końcu usłyszy niewygodne dla niego pytania…

  • Czy ty mnie jeszcze kochasz?
  • Dlaczego ty mi nie robisz już niespodzianek?
  • Dlaczego przestałeś mi mówić, że jestem jedyna, cudowna itp. ?

Dochodzę do wniosku, że faceci stają się emocjonalnymi inwalidami. Powinno się dla nich stworzyć grupy tego kalectwa.

Niby facet potrzebuje adrenaliny, a komedie romantyczne to dla nich guma z majtek… 

Dla mnie te filmy są jak czekolada…. NIGDY DOŚĆ!

Zbliżają się moje urodziny… wiem co chce na nie dostać… cały dzień z komediami romantycznymi w łóżku z ukochanym!

Kara musi być, tak na zaś! 🙂

 

2 thoughts on “Facet i komedie romantyczne…

  1. Jakiś facet cię wykorzystał i porzucił czy jesteś nienawistną suką z natury i znalazłaś sobie cel w ciśnięciu po facetach przez internet jakby to kogoś obchodziło? 😀

    1. nie, to jest po prostu jedna z milionów ofiar tych komedii romantycznych i ich zakłamanej „rzeczywistości” 😀 po prostu okazało sie że rzeczywistość jest zupełnie inna (niż międzynarodowe żydostwo stara się kobietom zaprogramować w mózgu poprzez judewood) i kogo obwinić o swoje niezadowolenie? a no mitycznego demona czyli „faceta” (swoją drogą obrzydliwe określenie – nie ma facetów są mężczyźni – pamiętam jak w szkole mówiliśmy na nauczycielki facetka dla tego że budziły odraze próbując być mężczyzną na siłę co prowokowało nas do większego jej prześladowania – nie tak się szacunek i autorytet zdobywa) wszystkiemu winny jest ten mityczny „bezwzględny i zły facet” odwieczny oprawca i zniewoliciel „płci pięknej” on jest winien wszystkich nieszczęść i emocjonalnych dołów i trzeba się „zemścić” – oczywiście na forum łatwo wylać zółć niż wziąć odpowiedzialnosć za swoje szczęście we własne ręce i powiedzieć „jestem kowal/em/ką własnego losu” – to nie domena „płci pięknej” 😀 dlatego o równouprawnieniu póki co nie ma mowy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *